Najgorsze ekranizacje gier w historii: TOP 10 filmów, które niemal bolą!

Najgorsze ekranizacje gier w historii: TOP 10 filmów, które niemal bolą!
Autor Ola Pietrzak
Ola Pietrzak15.12.2023 | 9 min.

Najgorsze ekranizacje gier to temat-rzeka. Choć gry wideo wydają się świetnym materiałem na film, ich adaptacje często kończą się klapą. Dlaczego? Bywa, że za projekt biorą się osoby niemające pojęcia o grach. A szkoda, bo przecież z dobrego RPG-a dałoby się zrobić świetny obraz fantasy. I zamiast tego otrzymujemy produkcję, która bliżej do parodii niż poważnej ekranizacji. Dziś przyjrzymy się dziesięciu takim filmowym porażkom opartym na grach. Będzie boleśnie.

Filmy, co krzywdzą oryginały

Ekranizacje gier wideo często okazują się rozczarowaniem dla fanów. Choć wyjściowy materiał wydaje się idealny na filmową adaptację, końcowy efekt pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim brakuje zrozumienia pierwowzoru i tego, co tak naprawdę przyciąga graczy. Zamiast oddać klimat i wyjątkowość gry, twórcy skupiają się na powierzchownych aspektach lub wręcz zmieniają fabułę nie do poznania.

Wystarczy wspomnieć chociażby o filmie na podstawie kultowego survival horroru „Silent Hill”. Obraz z 2006 roku ma niewiele wspólnego z grą i jej mroczną atmosferą pełną napięcia. Podobnie było w przypadku ekranizacji „Max Payne’a” z 2008 roku. Twórcy skupili się na efektownej akcji, zapominając o tym, co tak naprawdę wciągnęło graczy - intrygującej fabule i melancholijnym klimacie neo-noir.

Niezrozumienie specyfiki medium

Największym problemem wydaje się jednak niezrozumienie specyfiki gier jako medium. Filmy oparte na grach tworzone są często przez osoby, które same ich nigdy nie grały i nie wiedzą, skąd wzięła się ich popularność. Stąd wiele nietrafionych założeń i decyzji prowadzących donikąd.

Tymczasem przecież konkretna gra zdobywa uznanie graczy nie bez powodu. Może to być fascynujący świat, charyzmatyczni bohaterowie albo oryginalna rozgrywka. Tego właśnie powinna dotyczyć dobra adaptacja - znalezienia sedna, które przyciągnęło miliony fanów. A nie tylko powierzchownego wykorzystania znanego tytułu dla zysku.

Adaptacje bez zrozumienia gier

Niestety wiele filmowych adaptacji gier wyraźnie pokazuje, że ich twórcy nie zadają sobie trudu, by wczuć się w oryginał. Liczą, że sama rozpoznawalność tytułu przyciągnie tłumy, a szczegóły fabuły czy postaci nie mają większego znaczenia. W efekcie otrzymujemy produkcję, która niby bazuje na znanej grze, ale tak naprawdę ma z nią niewiele wspólnego.

Dobrym przykładem może być wspomniany już film „Max Payne” z Markiem Wahlbergiem. Twórcy skupili się na efektownej akcji i slow motion, ale całkowicie pomijając kluczowe wątki z gry. Tytułowy bohater w ogóle nie przypomina swojego pierwowzoru, a jego dramatyczna historia schodzi na dalszy plan. To jakby ktoś chciał zekranizować „Ojca Chrzestnego”, ale bez mafii.

Najpierw trzeba dogłębnie zrozumieć oryginał, a dopiero potem myśleć o filmowej adaptacji. Inaczej otrzymamy coś, co niewiele ma wspólnego ani z pierwowzorem, ani z dobrym kinem.

Powierzchowne wykorzystanie znanych marek

Niestety, dla wielu decydentów w Hollywood liczy się przede wszystkim rozpoznawalność marki. Stąd bierze się zapewne lawina kiepskich ekranizacji, które próbują wykorzystać popularność gier, ale bez głębszego ich rozumienia. I tak otrzymujemy produkcje udające „Resident Evil” czy „Hitmana”, ale tak naprawdę będące jedynie tandetnymi strzelankami.

Szkoda, bo przecież z tych tytułów dałoby się zrobić świetne horrory czy sensacyjne thrillery. Trzeba by tylko poświęcić trochę czasu, by wczuć się w klimat pierwowzoru zamiast szukać szybkiej gratyfikacji finansowej. A niestety na to raczej nie możemy liczyć w przypadku większości dotychczasowych ekranizacji.

Czytaj więcej: Najlepsze gry na PSP do pobrania - sprawdź ranking najpopularniejszych gier na PSP

Kultowe perełki złego kina

Wprawdzie większość filmów na podstawie gier można śmiało zaliczyć do kategorii tandetnych produkcji, to jednak zdarzają się wyjątki. Są ekranizacje tak nieudane, że aż zdobywają status dzieł kultowych. Widzowie chętnie do nich wracają, by podśmiewać się z absurdalnych fabuł i tanich efektów.

Do takich „perełek” z pewnością należy zaliczyć film „Super Mario Bros” z 1993 roku. Miał być ekranizacją przygód kultowego wąsatego hydraulika. Tymczasem otrzymaliśmy coś na kształt tandetnego cyberpunka osadzonego w alternatywnej rzeczywistości. Całość prezentuje się kuriozalnie i kanapowi krytycy do dziś nie mogą się nadziwić, jak to w ogóle powstało.

  • „Super Mario Bros” - surrealistyczny cyberpunk zamiast familijnej przygody
  • „Alone in the Dark” - Uwe Boll jak zwykle bez zahamowań
  • „Wing Commander” - niskobudżetowa katastrofa

Nieudane eksperymenty

Czasem za ekranizację zabiera się ktoś obiecujący, ale finałowy rezultat i tak pozostawia wiele do życzenia. Tak było choćby w przypadku wspomnianego już „Silent Hill” w reżyserii Christophe Gansa. Francuski twórca miał w dorobku udane horrory, więc wydawał się dobrym kandydatem. Niestety, jego wizja odbiegała zbyt daleko od klimatu gry.

Podobne nadzieje wiązano z Justinem Kurzelem, cenionym reżyserem mrocznych dramatów. Jego ekranizacja „Assassin’s Creed” z Michealem Fassbenderem również jednak rozczarowała. Okazało się, że dobra reżyserska wizja wcale nie musi iść w parze z udanym przeniesieniem gry na ekran.

Tytuł gry Reżyser Gwiazda
Silent Hill Christophe Gans Radha Mitchell
Assassin's Creed Justin Kurzel Michael Fassbender

Najgorsza dziesiątka ekranizacji

Gdyby zestawiać najsłabsze ekranizacje gier w historii, lista byłaby naprawdę pokaźna. Dlatego ograniczmy się do absolutnej czołówki tych najbardziej krytykowanych i wyśmiewanych produkcji. Znajdziemy tam i tandetne horrory Uwe Bolla, i niemal parodystyczne wizje znanych marek. Z pewnością żaden gracz nie chciałby, by jego ulubiona produkcja doczekała się podobnego filmu.

Oto TOP 10 najgorszych ekranizacji:

  1. Super Mario Bros.
  2. Alone in the Dark
  3. BloodRayne
  4. Double Dragon
  5. Hitman
  6. House of the Dead
  7. Max Payne
  8. Prince of Persia: Piaski czasu
  9. Silent Hill: Apokalipsa
  10. Warcraft: Początek

Trudno nie zauważyć prawidłowości, że wiele z tych produkcji bazuje na grach z segmentu horrorów lub FPS-ów. Być może właśnie ten rodzaj gier najtrudniej przełożyć na język filmu. A szkoda, bo przecież potencjał jest spory. Wystarczy spojrzeć na takie perełki jak „John Wick”, które z powodzeniem czerpią garściami z estetyki i rozrywki z gier.

Wstydliwa lista porażek

Lista nieudanych ekranizacji gier ciągle niestety rośnie. Trzeba jednak wyraźnie stwierdzić, że jest to zjawisko mocno wstydliwe i szkodliwe dla wizerunku całej branży. Te tandetne produkcje utrwalają bowiem stereotyp, że gry to zabawa dla dzieci, a na poważne kinowe dzieło się nie nadają.

Nic bardziej mylnego. Wystarczy wszak przypomnieć takie arcydzieła jak „Ostatni Mohikanin” czy „Skazani na Shawshank”, które z powodzeniem zostały zaczerpnięte z prozy Stephena Kinga. Dlaczego zatem traktuje się gry gorzej i liczy, że sama marka wystarczy do stworzenia dobrego filmu?

Miejmy nadzieję, że następne ekranizacje będą powstawać z większą pieczołowitością i uszanowaniem oryginału. W erze takiego renesansu seriali jak „Wiedźmin” czy „The Last of Us” pora by Hollywood również zmieniło podejście do gier.

Katastrofalne scenariusze i realizacje

Porażki filmowych adaptacji gier mogą mieć różne podłoża. Czasami winę ponoszą fatalne scenariusze, kiedy indziej kiepska obsada lub nieudolna reżyseria. Zdarza się jednak, że wszystkie te czynniki działają na niekorzyść projektu.

Wówczas otrzymujemy takie kurioza jak „Alone in the Dark” Uwe Bolla. Reżyser znany z tanich produkcji sięgnął po grę, która zasługiwała na o wiele lepszą ekranizację. Do tego dorzucił obsadę z Tarem Tatianą i Christiań Slatem, którzy swoją komiczną grą wprawiali widzów w osłupienie. Wszak miał być mroczny horror! Całość dopełniał scenariusz, który miał się nijak do oryginalnej historii z gry.

Takich wpadek jest niestety więcej:

  • BloodRayne - tandetna akcja z kiepskimi aktorami
  • Dead or Alive - parodia zamiast sensacji
  • Doom - strzelanina bez fabuły
  • Hitman - Agent 47 nie trafia do celu
  • Max Payne - Mark Wahlberg bez cienia bólu

Mamy zatem nadzieję, że ta mało chwalebna lista w końcu się zatrzyma. I doczekamy ekranizacji, które oddadzą hołd pierwowzorom zamiast je kompromitować. To chyba niewygórowane życzenie fanów i samych twórców gier.

Podsumowanie

Ekranizacje gier wideo to temat-rzeka, który wciąż budzi wiele emocji. Choć gry wydają się idealnym punktem wyjścia dla filmowców, adaptacje często zawodzą oczekiwania. Dlaczego? Przede wszystkim twórcy nie rozumieją specyfiki i fenomenu pierwowzoru. Liczy się rozpoznawalność marki, a nie to, co tak naprawdę przyciągnęło rzesze fanów.

Stąd otrzymujemy produkcje, które tylko powierzchownie bazują na znanych grach. Fabuła, bohaterowie i klimat odbiegają zbyt daleko od oryginału, by mówić o udanej adaptacji. Nie pomagają nawet obiecujący reżyserzy czy gwiazdorskie obsady. Końcowy efekt i tak rozczarowuje.

Na szczęście zdarzają się pozytywne przykłady, jak chociażby serial „Wiedźmin”, który pokazuje jak z pasją i szacunkiem podejść do oryginału. Być może więc następne ekranizacje gier będą powstawać z większą starannością i pieczołowitością. To dałoby szansę na dobre kino i zarazem hołd dla wyjątkowych produkcji gamingowych.

Tymczasem w pamięci widzów wciąż żywe są takie tandetne „perełki” jak „Super Mario Bros” czy „Alone in the Dark”. Filmy tak kuriozalne, że z miejsca zdobywają status dzieł kultowych. I pewnie jeszcze długo będą przestrogą, jak adaptacji gier nie należy robić. Choć trzeba przyznać, że dostarczają niezłego schadenfreude.

5 Podobnych Artykułów:

  1. Czy warto kupić Nintendo Switch?
  2. Poradnik do Resident Evil 2 Remake - solucja, opis i wiele przydatnych wskazówek
  3. Pixel Heaven 2019 - Reset Reaktywacja
  4. Avengers bohaterowie - poznaj filmowych superbohaterów Marvela i ich moce
  5. Gry na PS4 dla dzieci - Ranking TOP 10 najlepszych tytułów w 2023 roku
tagTagi
shareUdostępnij
Autor Ola Pietrzak
Ola Pietrzak

Witajcie w magicznym świecie gier! Jestem zapalonym graczem, który uwielbia odkrywać nieznane światy i wcielać się w różnorodne postacie. Na blogu znajdziecie unikalne opowieści o moich przygodach, recenzje gier, których nie można przegapić, oraz porady dla początkujących graczy. Zapraszam Was do wspólnego odkrywania tajemniczych krain i zdobywania wirtualnych osiągnięć!

Oceń artykuł
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Komentarze (0)

email
email

Polecane artykuły