"Horizon Chase Turbo" [Nintendo Switch]

"Horizon Chase Turbo" [Nintendo Switch]

recenzja

Czy brazylijskie Aquiris Game Studio dotrzymał słowa i dostarczył tytuł, który jest godnym następcom klasycznych 16-bitowych wyścigów?

O założeniach samej gry pisałem już przy okazji wywiadu z deweloperami, ale dla przypomnienia: Horizon Chase Turbo to gra, która jest hołdem dla takich klasycznych gier jak Out Run czy Lotus Turbo Challenge. Gracz mając do dyspozycji 32 samochody o różnych parametrach, ma do pokonania 109 tras rozsianych po całym świecie. Do tego cztery tryby gry i kanapowe multi do 4 graczy na podzielonym ekranie.

Czy deweloperzey podołali zadaniu? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Horizon Chase Turbo to szybkie i dynamiczne wyścigi, w których miodność wręcz wylewa się z ekranu konsoli czy telewizora. Ale po kolei.

Jak już wspomniałem na początku - do przejechania jest ponad setka tras, co oznacza że nie będziemy się nudzić i za szybko nie skończymy gry. Kolejne trasy odblokowujemy po ukończeniu wyścigu na wysokiej pozycji (min. 5.), miasta zaś po uzyskaniu odpowiedniej liczby punktów. A punkty te zdobywamy za wysoką pozycję w wyścigu, zebranie niebieskich monet i paliwie, jakie nam zostało po wyścigu. Trasy są na tyle zróżnicowane, że czasami potrzebujemy kilku przejazdów i dobrania odpowiedniego samochodu, by ukończyć wyścig na pierwszym miejscu. O ile początkowe wyścigi są proste, łatwe i przyjemne, z czasem poziom trudności wzrasta i zajęcie najwyższego miejsca na podium będzie od nas wymagało opanowania, sprytu i odpowiedniego użycia dopalacza.

W grze do wyboru mamy 32 samochody. Na początku gry odblokwane są tylko dwa, jednak z kolejnymi wyścigami odblokowujemy kolejne. Oprócz wyglądu, pojazdy różnią się również osiągami - jedne mają lepsze przyspieszenie, inne maksymalną prędkość, a jeszcze inne mniejsze zużycie paliwa. Wbrew pozorom ten ostatni wskaźnik może mieć kluczowe znaczenie przy niektórych wyścigach. Przy okazji ciekawostka, którą można zaliczyć do easter eggów. Podczas wyścigu nasz kierowca przy różnych sytuacjach (wyprzedzenie przeciwnika, spadek z pozycji lidera czy zderzenie z innym pojazdem) komentuje różnymi tekstami w postaci komiksowego dymku. Zestaw tych tekstów jest praktycznie taki sam, bez względu na to jakim pojazdem jedziemy. Poza jednym - samochodem montera kablówki. Tu teksty są inne, bardziej jajcarskie. Niby pierdółka, która nic nie wnosi do rozgrywki, ale jednak to miła pierdołka.

Twócy oddali do dyspozycji gracza 4 tryby gry: World Tour, Playground, Tournament oraz Endurance. Na początku tylko pierwszy tryb jest dostępny. Aby odblokować następne, musimy pokonać kolejne wyścigi w pierwszym trybie. Nowością w wersji na Switcha jest tryb Playground - to rotujący zestaw pięciu wyścigów o różnym stopniu trudności. To, co odróżnia je od innych wyścigów, to zasady jakie będą obowiązywały - wyścig z czasem bez przeciwników, inne warunki atmosferyczne, lustrzane odbicie trasy, wprowadzenie różnych ograniczeń, itp. W tym trybie nie powinniśmy się nudzić, nawet jeżeli odblokujemy wszystkie trasy w trybie World Tour.

Mimo, iż Horizon Chase Turbo jest hołdem dla klasyków, to twócy gry zrezygnowali z pixelartu na rzecz modeli 3D low poly. I muszę przyznać, że zastosowanie takiego rozwiązania wyszło grze na dobre. Z jednej strony jest nowocześnie (obraz w FullHD ostry jak żyleta), z drugiej czuć retro-klimat gier z dawnych lat. Do tego bez względu na to w jakim trybie gramy (tzn. na telewizorze czy w trybie mobilnym), nic się nie zacina - nie odczułem by w którymkolwiek momencie liczba klatek spadła poniżej zadeklarowanych przez deweloperów 60 fps-ów.

Warstwa dźwiękowa również jest porządnie przygotowana. To przede wszystkim zasługa autora muzyki Barry'ego Leitcha. I nie ma co się dziwić - w końcu to stary wyga, który stworzył muzykę do dziesiątek gier z 8 i 16-bitowych komputerów i konsol. Muzyka w Horizon Chase Turbo dodaje dodatkowego smaczku do całego retro-klimatu gry i jest dużym plusem.

Jeszcze jedna rzecz wyróżnia tę produkcję - syndrom "jeszcze jednego etapu". Twórcom z Aquiris Game Studio udała się sztuka przykucia gracza do swojego tytułu. Sprawić, że po przejechaniu jednego wyścigu od razu przechodzi się do kolejnego. I kolejnego. I jeszcze jednego. A potem, zanim się zorientujecie, to okaże się że minęła godzina czy dwie, a przecież chcieliście usiąść do gry tylko na chwilkę, na jeden wyścig. Chapeau bas, panowie.

Podsumowując - Horizon Chase Turbo to świetne wyścigi w retro-klimatach, które przykuwają do ekranu konsoli/telewizora na długo. Liczba tras i trybów nie pozwoli się nam nudzić. Jeżeli ktoś lubi arcade'owe wyścigi, to ten tytuł powinien obowiązkowo znaleźć się na jego konsoli.

Wersja TL;DR

Na plus:

  • szybkie i dynamiczne wyścigi,
  • grafika low poly,
  • muzyka,
  • syndrom "jeszcze jednego wyścigu".

Na minus:

  • brak

Werdykt: Szybkie i dynamiczne wyścigi, które są udanym hołdem, jaki twócy złożyli klasycznym tytułom tego gatunku. Warto tę grę mieć w swojej kolekcji.

Deweloper: Aquiris Game Studio
Wydawca: Aquiris Game Studio
Data wydania: 28 listopada 2018
Waga: 928 MB
Cena: 80,00 PLN

Szukasz doładowania Nintendo eShop?
Skorzystaj z oferty Muve.pl i kup doładowanie Nintendo eShop o wartości 70, 120 lub 250 PLN. Pamiętaj, kupując cyfrowy kod doładowania z mojego linka wspierasz rozwój geekretro.pl.

Dziękuję Aquiris Game Studio za udostępnienie gry do recenzji.


Konkurs

Chcesz zdobyć kod na Horizon Chase Turbo w wersji na Switcha? W takim razie sprawdź mojego tweeta, by dowiedzieć się jak go zgarnąć. Masz czas do 27 grudnia.


Spodobał Ci się ten tekst? Podaj go dalej, by trafił do większej ilości osób!

Blog Comments powered by Disqus.

Poprzedni wpis Następny wpis