Koncert Enter Shikari w Warszawie [Proxima, 8.12.2017]

Koncert Enter Shikari w Warszawie [Proxima, 8.12.2017]

recenzja

Kiedy wybieram się na koncert Enter Shiakri, to wiem że po jego zakończeniu będę zmęczony, zachrypnięty, w przepoconych ciuchach, a może i nawet trochę obolały. Ale zawsze będę zadowolony. Nie inaczej było i tym razem.

Brytyjska kapela z St. Albans odwiedza nasz kraj od 2011 roku. Do tej pory dali w sumie 13 koncertów, z czego ja zaliczyłem sześć z nich (wszystkie w warszawskich klubach i jeden w Płocku, podczas Audioriver Festival). I za każdym razem wracam z nich zadowolony, ponieważ Enter Shikari daje niesamowity, pełen energii koncert.

Tegoroczny gig odbył się w ramach trasy promującej ich najnowszy album The Spark. Setlista niczym nie odbiegała od tego, co kapela grała podczas listopadowej trasy po Wielkiej Brytanii:

  1. The Spark
  2. The Sights
  3. Solidarity
  4. Anything Can Happen in the Next Half Hour...
  5. Take My Country Back
  6. The Last Garrison
  7. Radiate
  8. Undercover Agents
  9. Arguing with Thermometers
  10. Rabble Rouser
  11. Airfield
  12. Adieu (Piano Version, With Routron 5000 Remix Outro)
  13. Anaesthetist
  14. Sorry, You're Not a Winner / Sssnakepit / ...Meltdown / Antwerpen
  15. Zzzonked
  16. Redshift
  17. Live Outside
  18. The Embers

Jak widać ładny miks starych i nowych uworów. Byłem ciekawy jak brzmią te z najnowszego krążka. I nie zawiodłem się - czuć w nich moc i ładnie wpasowują się w pozostałe utwory. A Rabble Rouser świetnie nadaje się do mosh pitu (sprawdzone empirycznie ;) ).

Co najbardziej zapadło mi w pamięci z tego koncertu? Na pewno 8-minutowy mix szybkich utworów: Sorry, You're Not a Winner / Sssnakepit / ...Meltdown / Antwerpen. Jak sam Rou podkreślił przed zagraniem tego fragmentu, prędkość tego miksu to 163 BMP. Chyba domyślacie się co się działo pod sceną? Istne szaleństwo :) Bardzo fajnie też brzmiał Adieu - najpierw zagrany tylko na pianinie, by w drugiej części przejść do wersji klubowej (Routron 5000 Remix). No i ta atmosfera, która za każdym razem jest tak samo dobra. Czuć pozytywną energię od grających chłopaków, publiczność razem śpiewa każdy utwór i szaleje pod sceną. Tego nie odda żaden film czy nagranie audio, to po prostu trzeba przeżyć samemu.

Jeszcze słówko o miejscu, w którym odbył się tegoroczny koncert - warszawskim klubie Proxima. Zdania są podzielone co do tego, czy to dobra miejscówka na taki koncert. Nie jest on duży, to fakt. Jednak ścisk, jaki panuje podczas koncertu ES mi nie przeszkadza, wręcz uważam to za duży plus (przy wcześniejszych koncertach ES w Stodole czy Progresji miałem wrażenie, że jest za mało osób). Zgodzę się jednak, że akustyka tego miejsca pozostawia wiele do życzenia, przez co brak jakiejś większej interakcji ze strony zespołu z publiką. Kilka osób z fejsbukowej grupy Enter Shikari Poland rozmawiało z managerem zespołu i w przyszłym roku jeżeli chodzi o miejsce koncertu będą rozważane dwa kluby - Palladium i Progresja.

Reasumując - piątkowy koncert uważam za niezwykle udany. Wyskakałem się, zdarłem gardło śpiewając z tłumem większość piosenek, poprzepychałem się w mosh picie. Liczę, że następny koncert będzie wcześniej niż w grudniu i że będzie tak samo fajnie (jak nie lepiej) jak było w tym roku.



Blog Comments powered by Disqus.

Poprzedni wpis Następny wpis