Puyo Puyo  - japońska wariacja nt. tetrisa

Krótka historia serii gier "Puyo Puyo"

07-06-17 11:18

Japończycy to sprytny naród. Kiedy w 1853 roku Kraj Kwitnącej Wiśni otworzył się na świat, mieszkańcy Wysp Japońskich z dużą uwagą zaczęli przyglądać się Zachodowi. Jeżeli coś ich zainteresowało, bez względu na to czy była to jakaś rzecz czy idea, próbowali zaszczepić ją u siebie. Oczywiście, wcześniej musieli ją odpowiednio przerobić, a czasem nawet i usprawnić tak, by było jeszcze lepsze od oryginału. Tak na przykład było w przypadku reorganizacji armii (wzorowano się na pruskiej) czy wprowadzeniu mundurków szkolnych (które wzorowane były na strojach stosowanych przez marynarkę brytyjską). Nie inaczej było i w przypadku gier wideo.

Dobrym przykładem są tu gry RPG. Dla przeciętnego japońskiego gracza zachodnie RPG było jakieś takie bezpłciowe. Dlatego też skośnoocy deweloperzy zasiedli do stołu i zaczęli dumać co by tu zrobić, by urozmaicić rozgrywkę. Po wielu godzinach burzy mózgów stwierdzili, że kolejne gry z tego gatunku będą fajniejsze (czyt. lepsze) jeżeli:

  • doda się losowe walki na mapie świata,
  • stworzy się wielowątkową fabułę, która ciągnąć się będzie przez kilkadziesiąt godzin,
  • bohaterowie będą mieli bujne fryzury i posługiwać się będą białą bronią przynajmniej dwa razy większą od nich samych,
  • czarne charaktery nie zawsze będą “czarne” w 100%,
  • i tak dalej, i tak dalej.

Dzięki tym wszystkim zabiegom powstał “nowy” typ gier — jRPG, który (zapewne ku zdumieniu samych Japończyków) stał się również popularny na Zachodzie. W podobny sposób Japończycy “przerobili” wiele gatunków gier. Że niby co, nie każdą grę tak się da przerobić? No na przykład jaką według was się nie da? Tetris? No to się zdziwicie, jak opowiem wam o serii Puyo Puyo.

Szczypta historii

Wszystko zaczęło się w 1991 roku, kiedy to firma Compile, dotychczas znana tylko i wyłącznie z jRPG Madou Monogatari, wydała grę logiczną pod nazwą Puyo Puyo będącą wariacją na temat Tetrisa. Aby zwiększyć szansę na sukces, twórcy umieścili w nowej grze postacie znane ze swojego wcześniejszego tytułu. Tu warto nadmienić, że tytułowe puyo to mały glutowaty potworek z którym walczyła co jakiś czas główna bohaterka Madou Monogatari. Dzięki temu zabiegowi nowa gra okazała się prawdziwym hitem.

A o co w niej tak naprawdę chodzi? Otóż naszym zadaniem jest ułożenie w studni różnokolorowych glutków w grupę składających się z minimum czterech osobników o tym samym kolorze. Wraz ze zniknięciem dokładamy naszemu przeciwnikowi (komputerowemu lub żywemu graczowi) przezroczyste puyosy, które utrudniają mu życie. Oczywiście im więcej glutków zniknie naraz lub też im większy ułożymy łańcuch znikania stworków tym lepiej dla nas (a gorzej dla przeciwnika). Gra kończy się w momencie, gdy u jednego z graczy zapełni się cała studnia.

Walka między dwoma najlepszymi graczami Puyo Puyo na automacie Puyo Puyo 2 — Kumachom i Kame

Co odróżnia ten tytuł od pozostałych gier logicznych? Cukierkowa grafika, plejada zakręconych postaci i niesamowita frajda, jaką ta gra daje. Bo nie wystarczy ot tak układać puyosy, by od czasu do czasu znikały. Przy każdym pojedynku trzeba cały czas myśleć, by stworzyć taką taktykę, dzięki której zasypiemy przeciwnika jak największą liczbą przezroczystych glutków.

Kolejne tytuły, kolejne sukcesy

Pierwsza część odniosła ogromny sukces, co spowodowało że Compile trzy lata później wydało jej sequel  -  Puyo Puyo Tsuu (tsuu po japońsku oznacza “mistrza”, dodatkowo wymowa tego słowa zbliżona jest również do angielskiego “two” czyli “dwa”). Co się zmieniło? Poprawiono grafikę, dokonano też modyfikacji w mechanice gry, dzięki czemu rozgrywka była jeszcze bardziej wymagająca. Dla wielu graczy zasady z sequela są najlepszymi i to według nich rozgrywa się wszelkie pojedynki turniejowe. No właśnie  —  turnieje. Nikogo nie dziwią turnieje w mordobiciach, prawda? Ale turniej w grę logiczną? Proszę bardzo, oto dowód  —  zawody Puyo Puyo Masters z 1996 roku:

Compile, na fali popularności, do 1999 roku wydała jeszcze dwie gry z serii —  Puyo Puyo Sun oraz Puyo Puyo~n. I pewnie wydawałaby dalej, gdyby nie fakt, że w 2003 roku szefostwo firmy ogłosiło bankructwo. Na szczęście dla graczy, prawa do tytułu wykupiła Sega, która rok później powierzyła swojej ekipie z Sonic Team pracę nad kolejną odsłoną  —  Puyo Puyo Fever. Tym razem nastąpił reboot serii  —  gra rozgrywała się w nowym uniwersum z nowymi postaciami i przede wszystkim nową, jeszcze bardziej cukierkową grafiką. Dodatkowo nowi twórcy wprowadzili tryb Fever, który jeszcze bardziej urozmaicił rozgrywkę.

Puyo Puyo Fever była pierwszą grą z serii, która oficjalnie doczekała się wydania na zachodzie. Niestety, wyniki sprzedaży nie były satysfakcjonujące dla Segi, dlatego też była to pierwsza i ostatnia część, jaka pojawiła się oficjalnie poza granicami Japonii w zrozumiałym języku.

W 2004 roku, idąc za ciosem, Sega wydała Puyo Puyo Fever 2: Chuu!. Tym razem twórcy już za bardzo nie mieszali w mechanice gry, dlatego też ta część nie przyniosła ze sobą jakiś rewolucyjnych zmian.

Pierwsze wydanie rocznicowe

Rok 2006 dla Puyo Puyo był rokiem wyjątkowym, gdyż seria obchodziła swoje piętnastolecie. W związku z tym po raz kolejny Sonic Team przygotowało grę pod jakże wymownym tytułem Puyo Puyo! 15th Anniversary. W tej wyjątkowej części można rozgrywać pojedynki w 12 różnych trybach — m.in. wg zasad z części pierwszej, Tsu i Fever, pod wodą, w ciemności czy z gigantycznymi puyosami.

Gra została ciepło przyjęta zarówno przez nowych graczy, jak i wyjadaczy serii. O jej popularności może świadczyć fakt, że rok później miałem ogromny problem ze znalezieniem tej gry na sklepowych półkach podczas mojego pobytu w Japonii. W końcu, po kilku dniach gorących poszukiwań, udało mi się znaleźć jedyny egzemplarz wśród używanych gier w cenie zbliżonej do nowej sztuki.

Glutki atakują dalej

W 2009 roku Sega wydaje kolejną, siódmą już część  —  Puyo Puyo 7. Nowa część przyniosła ze sobą nowy tryb — Transformation, który miał dodatkowo utrudniać życie przeciwnikowi (jego uruchomienie powodowało powiększenie lub zmniejszenie puyosów). Gracze dość dobrze przyjęli nowy tryb gry, jednak ci bardziej hardcore’owi biorący udział w turniejach krytycznie wyrażali się na jego temat ze względu na zły balans rozgrywki.

W 2011 roku na półki sklepowe trafiła kolejna jubileuszowa edycja glutkowej gry  —  Puyo Puyo!! 20th Anniversary. Oczywiście, Japończycy nie byliby sobą, gdyby z tej okazji nie wydali gry w dwóch wersjach  —  zwykłej (czyli pudełko z samą grą w normalnej cenie  —  w tym wypadku nieco ponad 5 tysięcy jenów) oraz kolekcjonerskiej (oprócz samej gry dodany jest brelok do kluczy  —  cena tego wydania to prawie 8,5 tysięca jenów). Czy muszę nadmieniać, że wersja kolekcjonerska została szybko wyprzedana?

Rok 2014 również należy do puyosów - Sega wydaje grę Puyo Puyo Tetris, która trafia praktycznie na wszystkie platformy. Jak można zgadnąć po samym tytule, w tej części mamy do czynienia z mariażem Puyo Puyo i Tetrisa. Trzy lata później gra trafiła dodatkowo na najnowszą konsolę Nintendo Switch. I to co chyba najważniejsze - najnowsza odsłona dostępna jest nie tylko w Japonii, ale także na Zachodzie.

Pierwiastek japońskości

Seria Puyo Puyo ma w sobie to coś, co ja nazywam pierwiastkiem japońskości. To coś, co czuje się już w chwilę po odpaleniu gry. Nie chodzi tu tylko o mangową kreskę czy jpopowe bity. Tu chodzi o coś więcej. O uczucie, które towarzyszy graczowi podczas gry. Po prostu czuje się, że tytuł w który gramy został stworzony w Kraju Kwitnącej Wiśni, że twórcy włożyli mnóstwo swojego japońskiego serca w grę, chcąc w ten sposób przekazać graczom ducha Japonii. Może i brzmi to górnolotnie, ale ja to właśnie tak czuję. I jako kulturoznawca oraz fascynat japońskiej kultury bardzo cenię sobie takie gry. Seria Puyo Puyo ma chyba najwięcej tego pierwiastka w sobie w porównaniu do innych gier w jakie dane mi było dotychczas zagrać.

Czy warto?

Jeżeli nie przeszkadza wam cukierkowa grafika, lubicie szybko myśleć i kombinować, to ta seria jest dla was. Dodatkowo na plus zasługuje fakt, że wymasterowanie całej gry jest dość długim procesem. W przypadku Puyo Puyo! 15th Anniversary mamy do przejścia story mode dla 24 zawodników plus kilka rodzajów wyglądu puyosów do odblokowania. Do tego dochodzi jeszcze tryb multi przez sieć, dzięki czemu na własnej skórze możemy przekonać się jak dobrymi wymiataczami są Japończycy.

Na pewno nie będziecie się nudzić przy Puyo Puyo. Jeżeli tylko macie okazję zakupić tę grę, to gorąco wam ją polecam. W szczególności wersje rocznicowe, gdyż posiadają najwięcej dostępnych trybów, dzięki którym macie zapewnioną rozgrywkę na wiele godzin. I nawet nie trzeba znać japońskiego, by dobrze się przy niej bawić.


Blog Comments powered by Disqus.