Enter Shikari "The Spark" - recenzja

Kiedy wychodzi nowy album Enter Shikari można być pewnym jednego - muzyka, którą zaraz usłyszymy będzie świeża, różniącą się od tego co można było usłyszeć na poprzedniej płycie. Nie inaczej jest w przypadku "The Spark".

26-09-17 12:54

I o ile między poprzednimi albumami zmiany były delikatne, a muzyka kapeli powoli ewoluowała, o tyle najnowszy krążek to potężny skok w rejony, których niektórzy fani chyba raczej się nie spodziewali. Bo mało tu mocnego hardcore'owego brzmienia, potężnego kopa w postaci ostrych gitarowych riffów połączonych z dubstepowymi, "głębokimi" wstawkami. The Spark jest najbardziej melodyjnym i popowym albumem, jaki muzycy z St. Albans nagrali. I wbrew pozorom nie oznacza to, że nowy materiał jest słaby. Co to to nie. Zanim jednak wystawię ostateczną ocenę pozwolę sobie pokrótce omówić poszczególne utwory.

Już pierwsze słowa otwierającej album piosenki The Sights (poprzedzonej krótkim instrumentalnym intrem) zapowiadają, że czeka nas podróż po nowych dźwiękach:

Are you staying awake for the liftoff, tonight? / You'll never believe the sights tonight

(...)

Now I'll boldly go / Into the great unknown

Utwór utrzymana jest w energetycznym, lekko popowym brzmieniu. I dla większości słuchaczy to właśnie ten kawałek będzie decydujący - czy poprzestaną na tej piosence i odpuszczą sobie nowy album, czy też razem z Rou, Rorym, Robem i Chrisem zapuszczą się w nowe, nieznane do tej pory brzmienie. Według mnie The Sights jest świetnym wprowadzeniem do tego co nas czeka przez następne 37 minut (cały album trwa nieco ponad 41 minut).

Zaraz po nim jest dobrze już znany Live Outside, który miał przygotować fanów na nowy materiał. Kolejny utwór to pełen energii, zaangażowany politycznie Take My Country Back. Co tu dużo mówić - kiedy tylko panowie z Enter Shikari zagrają go na koncercie, będzie się działo pod sceną, oj będzie ;)

Na chwilę zespół zwalnia i funduje nam kojące dźwięki pianina i spokojnego wokalu Rou w Airfield. Melancholijny utwór ma świetny "stadionowy" finał, który przy pierwszym odsłuchu sprawił, że miałem gęsią skórkę. Aż chce się to usłyszeć na żywo. Smaczku dodaje fakt, że w pierwszej części, gdzie Rou gra na pianinie, celowo słychać te wszystkie dźwięki "poboczne" (kliknięcia instrumentu, szum itp.). Dzięki temu utwór nabrał charakteru - jest bardziej prawdziwy i emocjonalny.

Kolejny utwór i kolejny zastrzyk energii - Rabble Rouser (wydany jako drugi singiel poprzedzający album) daje mocnego kopniaka i, podobnie jak Take My Country Back, sprawi że na koncercie tłum oszaleje.

Shinrin-yoku przynosi spokój i ukojenie. Gra Rou na trąbce wprowadza nas w pozytywny klimat, a w drugiej części utworu czeka nas piękna popisówka Roba na perkusji. Dla mnie jest to jeden z najlepszych utworów na płycie (obok Airfield i Rabble Rouser).

Kolejne dwa utwory, Undercover Agents i The Revolt Of The Atoms, wydają się stać na dwóch przeciwległych biegunach brzmienia. UA są bardziej popowe, melodyjne (spotkałem się też ze stwierdzeniem, że brzmi jak jeden z kawałków The Streets). TROTA zaś jest pełne "brudnej" elektroniki. Początkowo te utwory najmniej mi się podobały z nowego materiału. Jednak z każdym kolejnym odsłuchem zaczynam je doceniać i dostrzegać drobne smaczki, którymi się charakteryzują te dwie piosenki.

Album kończy najbardziej emocjonalny i osobisty utwór autorstwa Rou - An Ode To Lost Jigsaw Pieces. W słowach tej piosenki czuć to wszystko, przez co przeszedł wokalista Enter Shikari w ostatnim czasie (śmierć ukochanych dziadków, zakończenie długotrwałego związku, problemy ze zdrowiem). Czuć jak jego emocje wręcz wylewają się z głośnika czy słuchawek. Całość zakończona jest słowami, które stanowić mogą katharsis nie tylko dla samego wokalisty, ale również każdego z nas:

We'll cope somehow / We all cope somehow

Ostatnim utworem na płycie jest instrumentalne The Embers, które w klimatyczny sposób zamyka album.

Mimo, iż nowy materiał odbiega od dotychczasowego brzmienia Enter Shikari, czuć w nim energię i to coś, czym charakteryzuje się ich muzyka. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepszy album jaki dotychczas nagrali w swojej karierze. Nie mogę się już doczekać ich grudniowego koncertu, na którym będzie można usłyszeć część utworów z The Spark.

The Spark można posłuchać na Spotify i Deezerze, wersję cyfrową albumu zakupić można w Google Play Music i iTunes, a fizyczną (CD, vinyl i kasetę [!!!]) na oficjalnej stronie zespołu.


Blog Comments powered by Disqus.